Wstecz

Informacje, przedruki prasowe



RADIO OLSZTYN z 2 marca 2014 r.

W poszukiwaniu kwiatu paproci czyli o możliwości niemożliwego

0
Nasięźrzał

Każdy przeciętnie wykształcony człowiek wie, że paprocie to rośliny zarodnikowe a więc kwiatów nie mają. Ale z jednej strony w każdej bajce jest ziarno prawdy, a z drugiej świat istot żywych jest tak różnorodny, że i niemożliwe staje się możliwym. Nie wierzycie? To przeczytajcie.

Znamy legendy o świętojańskiej nocy i szukaniu kwiatu paproci. Skąd się ona wzięła? Dawniej wiedza biologiczna nie była tak dokładna jak teraz. Być może więc co innego brane było za kwiat. Paprocie są roślinami, a rośliny mają kwiaty. Są paprocie z wyjątkowo pięknymi kłosami zarodnionośnymi - piękne i ozdobne niczym kwiaty. Przykładem jest nasięźrzał (Ophioglossum vulgatum), przypominający kwitnącą konwalię, lub długosz królewski (Osmunda regalis) - z kłosami zarodnionośnymi niczym kwiatostany różnych gatunków szczawiu.

Na świętojański kwiat paproci najbardziej pasuje nasięźrzał. Skąd taka dziwna nazwa? Aleksander Brückner wyjaśnia, że nazwa jest bardzo stara, odnotowana już w XV wieku. Pierwotnie zapisana jako nasieźrze, później dopiero jako nasięźrzał. Była to roślina „miłośnicza”, sprawiająca, że na się źrzeć (zerkać, spoglądać) będą. Nic dziwnego, że skoro miała w wierzeniach moc miłosną, to była pilnie poszukiwana w noc Kupały, późnej zwaną świętojańską. Dawniej nasięźrzał nazywany był także językiem żmii - bo rzeczywiście kłos zarodnionośny języczek tego gada przypomina. Taką też ma nazwę w języku łacińskim (naukową), a pochodząca z języka greckiego: ophis - wąż, glossa - język.

Nasięźrzał jest małą paprocią (od 5 do 30 cm wysokości), ale z wieloma prymitywnymi cechami, nawiązującymi do całkowicie wymarłej grupy staropaproci. Jak wyczytałem, jest to roślina szczególna, bo posiadająca około 1260 chromosomów, co jest niewątpliwie rekordem, przynajmniej wśród roślin. Z pionowego kłącza wyrasta jeden liść na długim ogonku. Z tego liścia, z jego pochwiastej nasady, wychodzi cienki kłos zarodnionośny (zarodnikowanie od czerwca do sierpnia, więc na noc świętojańską pojawia się i „zakwita”). Wygląda to jakby język węża wychodzący z liścia. Nasuwa się analogia z wężem kuszącym Ewę w raju, oraz z Ewą kuszącą Adama. Być może dlatego nasięźrzał był uosobieniem sceny kuszenia i mającą mieć zdolność jednania miłości. Żeby się chłopaki za dziewczynami oglądały. Afrodyzjak i tajna, magiczna broń kobieca. Tak jak odnotował Zygmunt Gloger w „Encyklopedii Staropolskiej”:

Nasięźrzale, nasięźrzale,
Rwę cię śmiale,
Pięcią palcy, szóstą dłonią,
Niech się chłopcy za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj Panie Boże.

Skąd taka moc miłosnego afrodyzjaku? Czy tylko przez skojarzenie kształtu, czy też może dawniej utrwalone było to jakoś w tradycji i praktykach? Od zapachu, smaku czy czegoś jeszcze? Podobno ten kwiat paproci, ujawnia swą moc dopiero wtedy, gdy będzie zebrany w szczególny sposób, bądź jeżeli nad roślina tą wymówi się magiczną formułę. Dziewczyna chcąc zyskać miłość upatrzonego chłopca musi zdobyć tę paproć w szczególniejszy sposób. A więc upatrzywszy za dnia miejsce, gdzie rośnie nasięźrzał, musi iść tam o północy nago i obróciwszy się tyłem - żeby jej diabeł nie porwał - rwać go, wymawiając pewną formułę, którą wyżej zamieściłem. Tak przynajmniej odnotował Gloger. Nago to tylko w noc Kupały czyli świętojańską można było po łące biegać.

Wiemy, że kłosy zarodnionośne pojawiają się od czerwca do sierpnia. Czyli wiemy kiedy szukać kwiatu paproci. Ale gdzie go szukać?

Nasięźrzał pospolity (Ophioglossum vulgatum L.) to gatunek umiarkowanie światłolubny, rośnie więc w miejscach umiarkowania oświetlonych (nie zupełnie na słońcu, nie zupełnie w głębokim cieniu). Rośnie na glebach wilgotnych, na łąkach, w zaroślach. A więc kwiatu paproci w lesie raczej szukać nie będziemy, raczej na polanach i to wilgotnych, gdzieś na skraju torfowisk lub w pobliżu wód. A jest to gatunek rzadki, więc trudno go obecnie spotkać. Na dodatek to gatunek chroniony, więc jak nawet spotkamy, to zrywać nie wolno i niszczyć w żaden inny sposób.

Jako ciekawostkę można jeszcze dodać, że nasięźrzał żyje w mikoryzie z grzybami. Rozmnaża się także przez pączki przybyszowe, powstające na korzeniach. Występuje w Europie, północno-zachodniej Afryce, Azji Mniejszej, na Kaukazie i Bliskim Wschodzie, także w zachodniej Azji, w Japonii i Ameryce Północnej. W Polsce spotkać go można na kilku rozproszonych stanowiskach.

W dawnych mitach kwiat paproci, zakwitał raz w roku, w czasie przesilenia letniego (najkrótszej nocy z 20 na 21 czerwca). A jeśli nie zakwitał tylko jednego dnia, to może warto go było zrywać w tę jedną noc, bo wtedy miał moc magiczną, miłość gwarantującą. Jest jeszcze inna legenda o kwiecie paproci - temu, kto go znalazł zapewniał bogactwo i dostatek. Ale taka interpretacja finansowa jakoś nie pasuje do nocy świętojańskiej. Przecież bogactwem jest miłość. Przynajmniej dla młodych ludzi.

Według niektórych entobotaników legenda o kwiecie paproci wywodzi się ze zwyczaju smarowania się przez kobiety liśćmi nasięźrzału, w trakcie obchodów nocy świętojańskiej, co miało w magiczny sposób podnieść ich atrakcyjność. Smarowania się, a więc jakiś sok-kosmetyk co urody dodawał lub zapach zniewalający mężczyzn wydzielał po roztarciu. Możliwe, że moc swoją miał ze względu na skojarzenia z językiem żmij, węża czy innego gada. Działałby więc jak placebo. A może miało to ziele jakieś właściwości, o których już nie pamiętamy, a ze względu na rzadkość rośliny badać już nie będziemy (pod kątem zawartości różnych związków biologicznie czynnych).

Jeśli dobrze poszukać to niemożliwe staje się możliwe i nawet paproć „zakwita”. Wystarczy tylko dobrze poszukać w naszych przepastnych zasobach dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego.

Autor: prof. Stanisław Czachorowski

Wstecz